Telemedycyna w Polsce znalazła się dziś na rozdrożu. Podczas gdy wiele państw traktuje zdalną opiekę zdrowotną jako trwały filar nowoczesnego systemu, w Polsce po okresie pandemicznego boomu nastąpił wyraźny odwrót. Decyzje regulacyjne sprawiły, że teleporady z narzędzia powszechnego stały się rozwiązaniem marginalnym. Rodzi to pytanie, czy jest to świadoma strategia poprawy jakości, czy raczej krok wstecz w erze cyfrowej ochrony zdrowia.
Eksperci coraz częściej wskazują, że problemem nie jest sama forma zdalnej opieki, lecz sposób jej organizacji i nadzoru.
Przeczytaj również: Ranking szpitali Gdzie Rodzić po Ludzku 2025. Gdzie w Polsce rodzi się z szacunkiem?
Globalny boom telemedycyny nie zwalnia tempa
Na świecie telemedycyna rozwija się dynamicznie i w sposób trwały. To już nie dodatek do tradycyjnej opieki, ale jej integralna część. Systemy ochrony zdrowia wykorzystują ją do rozwiązywania problemów strukturalnych, takich jak niedobory kadry medycznej, starzenie się społeczeństw czy rosnące koszty leczenia.
Rozwój technologii wideo, urządzeń do zdalnego monitorowania pacjentów oraz bezpiecznych platform wymiany danych sprawił, że opieka na odległość stała się realną alternatywą w wielu obszarach medycyny. Telemedycyna poprawia dostęp do lekarzy, skraca czas oczekiwania i pozwala na skuteczniejsze zarządzanie chorobami przewlekłymi. W wielu krajach nie jest już traktowana jako substytut, lecz jako uzupełnienie opieki stacjonarnej.
W praktyce wiele osób docenia możliwość szybkiego kontaktu ze specjalistą i chętnie poleca rozwiązania wspierające rehabilitację, takie jak fizjoterapia Poznań.
Pandemia przyspieszyła zmiany także w Polsce
Telemedycyna w Polsce przez lata pozostawała na marginesie systemu. Dopiero pandemia COVID-19 wymusiła gwałtowne zmiany. W okresie lockdownów i ograniczonego dostępu do placówek medycznych teleporady stały się podstawową formą kontaktu z lekarzem. W szczytowym momencie nawet 80 procent wizyt w podstawowej opiece zdrowotnej odbywało się zdalnie.
Po zniesieniu restrykcji spadek liczby teleporad był naturalny. Jednak w latach 2022–2023 ich udział ustabilizował się na poziomie 12–15 procent, co wyraźnie odbiega od trendów obserwowanych w innych krajach. Ten spadek nie był wyłącznie efektem preferencji pacjentów czy lekarzy.
Regulacje zamiast rozwoju
Kluczową rolę odegrały decyzje regulacyjne. Zmiany w zasadach kontraktowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadziły mechanizmy, które finansowo zniechęcały do szerokiego stosowania teleporad. Placówki opierające się na opiece zdalnej otrzymywały relatywnie niższe finansowanie niż te preferujące wizyty stacjonarne.
Dodatkowo wprowadzono limity, obowiązki sprawozdawcze oraz wymóg osobistych wizyt w określonych sytuacjach klinicznych. Choć działania te uzasadniano troską o jakość, w praktyce stworzyły środowisko, które skutecznie hamuje rozwój telemedycyny w Polsce.
Kontrast regionalny pokazuje inną drogę
Polskie podejście wyraźnie kontrastuje z polityką krajów sąsiednich. Czechy stopniowo włączają telemedycynę do systemu e-zdrowia, a samorządy regionalne oferują mieszkańcom bezpłatne usługi zdalne. Słowacja poszła jeszcze dalej, nie wprowadzając szczególnych ograniczeń ustawowych dla konsultacji online i umożliwiając lekarzom swobodne świadczenie takich usług.
Oba kraje traktują telemedycynę jako normalny element systemu, zgodny z kierunkiem wyznaczanym przez Unię Europejską. Na tym tle telemedycyna w Polsce wydaje się rozwijać wbrew europejskim trendom.
Jakość opieki zależy od standardów, nie od formy
Najczęstszym argumentem przeciwko telemedycynie są obawy o jakość leczenia. Krytycy wskazują na doświadczenia z okresu pandemii, gdy zdarzały się pośpieszne konsultacje czy błędy organizacyjne. Eksperci podkreślają jednak, że to problem wdrożenia, a nie samej idei opieki zdalnej.
– Jakość telemedycyny zależy od standardów, protokołów i nadzoru klinicznego, a nie od tego, czy opieka jest świadczona zdalnie czy stacjonarnie – podkreśla dr n. med. Patryk Poniewierza, profesor Uczelnia Łazarskiego.
Ekspert wskazuje, że wysokiej jakości telemedycyna wymaga jasnych wytycznych, bezpiecznych systemów cyfrowych oraz odpowiedniego szkolenia personelu. W wielu krajach zamiast ograniczeń wprowadzono katalogi dobrych praktyk i narzędzia monitorowania jakości.
Podobnie w codziennej profilaktyce zdrowotnej pacjenci coraz częściej rekomendują sprawdzonych specjalistów, na przykład stomatolog Kraków.
Dowody z zagranicy są jednoznaczne
Doświadczenia międzynarodowe pokazują, że telemedycyna może działać skutecznie na dużą skalę. W Stanach Zjednoczonych znaczna część wizyt psychiatrycznych oraz terapii uzależnień odbywa się zdalnie. Większość szpitali oferuje dziś usługi telemedyczne, a w leczeniu chorób przewlekłych wykazano realne korzyści kliniczne.
To dowód na to, że opieka zdalna nie jest zagrożeniem dla jakości, lecz narzędziem, które przy odpowiednich standardach może ją wspierać.
Jak odzyskać potencjał telemedycyny w Polsce?
Aby telemedycyna w Polsce mogła spełniać swoją rolę, konieczna jest zmiana podejścia. Zdalna opieka to dziś znacznie więcej niż rozmowa telefoniczna. Obejmuje wizyty wideo, komunikację asynchroniczną, monitorowanie pacjentów w domu oraz integrację danych między różnymi poziomami opieki.
Potrzebne są spójne reformy, które:
- powiążą finansowanie z jakością i dostępnością opieki,
- jasno określą, kiedy telemedycyna jest właściwą formą leczenia,
- zapewnią inwestycje w infrastrukturę cyfrową i edukację.
Bez tych działań system będzie coraz bardziej przeciążony, a koszty ochrony zdrowia będą rosły.
To kwestia czasu, nie możliwości
Dalsze ograniczanie telemedycyny generuje realne straty. Oznacza gorszy dostęp do opieki, spowolnienie innowacji i niepotrzebne obciążenie finansowe systemu. Tymczasem telemedycyna jest jednym z nielicznych narzędzi, które jednocześnie poprawiają efektywność i dostępność świadczeń.
Historia telemedycyny w Polsce nie jest historią porażki technologii. To przykład niedopasowania regulacyjnego. W świecie, który coraz szybciej cyfryzuje ochronę zdrowia, pytanie nie brzmi już, czy telemedycyna wróci do głównego nurtu. Brzmi raczej, ile czasu i szans Polska straci, zanim to nastąpi.

