Leki bez recepty kupowane w sklepach przestały być wyjątkiem, a stały się codziennym elementem zakupów Polaków. Jak pokazuje najnowszy raport firmy In-Pulse, aż 95 procent dorosłych sięga po preparaty OTC, zanim zdecyduje się na wizytę u lekarza. Co więcej, dla wielu osób zakup leku odbywa się mimochodem, pomiędzy pieczywem, nabiałem i chemią gospodarczą.
Ten obraz pokazuje nie tylko zmianę przyzwyczajeń konsumenckich, lecz także głębszy proces. Zdrowie coraz częściej przestaje być domeną gabinetów lekarskich, a zaczyna funkcjonować w logice wygody, dostępności i impulsu. W efekcie apteczki domowe są pełne, reklamy leków wszechobecne, a granica między leczeniem a samoleczeniem coraz bardziej się zaciera.
Zadbaj o uśmiech, który daje Ci pewność siebie, wybierając implanty zębów Poznań.
Sklep zamiast apteki – wygoda wygrywa
Raport In-Pulse jednoznacznie pokazuje, że Polacy kupują leki bez recepty tam, gdzie jest im najwygodniej. Dla niemal połowy badanych podstawowym miejscem zakupu OTC są sklepy detaliczne. Dopiero na kolejnym miejscu znajdują się apteki stacjonarne, które wskazało 42 procent respondentów. Apteki internetowe pozostają marginalne, wybierane przez zaledwie kilka procent konsumentów.
Ten trend nie jest przypadkowy. Sklepy spożywcze i drogerie oferują dostępność, długie godziny otwarcia i brak bariery w postaci lad czy kolejki. Zakup leku staje się szybkim ruchem ręki, często podejmowanym bez dłuższego namysłu. W ten sposób OTC zaczynają funkcjonować jak każdy inny produkt pierwszej potrzeby.
Jednocześnie badanie pokazuje, że ponad połowa zakupów leków odbywa się przy okazji innych zakupów. Oznacza to, że decyzja o sięgnięciu po preparat nie zawsze wynika z nagłej potrzeby zdrowotnej, lecz z samej obecności produktu w zasięgu wzroku.
Apteczka pełna leków, ale lekarz w odwrocie
Jednym z najbardziej niepokojących wniosków raportu jest skala gromadzenia leków w domach. Ponad połowa badanych deklaruje, że posiada zapas preparatów OTC. Z drugiej strony około 45 procent kupuje leki dopiero wtedy, gdy pojawia się konkretna potrzeba.
Ten dualizm pokazuje dwa modele zachowań. Pierwszy to planowanie i zabezpieczanie się „na wszelki wypadek”. Drugi to impulsywne reagowanie na objawy, często bez konsultacji ze specjalistą. W obu przypadkach lekarz staje się punktem odniesienia dopiero wtedy, gdy objawy utrzymują się dłużej lub nasilają.
W praktyce oznacza to odkładanie wizyt medycznych. Zdecydowana większość konsumentów przyznała, że przy poważniejszych dolegliwościach przynajmniej czasami wybiera lek bez recepty zamiast konsultacji. Tylko niewielka grupa deklaruje, że zawsze w pierwszej kolejności idzie do lekarza.
Zrób coś dobrego dla swojego ciała i postaw na rehabilitacja Poznań.
Co najczęściej trafia do koszyka
Motywacje zakupowe Polaków są dość przewidywalne. Najczęściej sięgają oni po leki na codzienne, powszechne dolegliwości. Wśród najczęstszych powodów zakupu OTC badanie wskazuje:
- bóle głowy i inne dolegliwości bólowe, po które sięga ponad 40 procent badanych
- przeziębienia i infekcje, leczone samodzielnie przez około 30 procent respondentów
W starszych grupach wiekowych skłonność do samoleczenia przeziębień jest jeszcze wyższa. To pokazuje, że wraz z wiekiem rośnie zarówno doświadczenie zdrowotne, jak i gotowość do podejmowania decyzji bez konsultacji lekarskiej.
Suplementy i witaminy – zdrowie z półki
Podobne mechanizmy dotyczą rynku suplementów diety i witamin. Również w tym segmencie dominują sklepy i apteki stacjonarne, choć kanał online radzi sobie tu nieco lepiej niż w przypadku leków OTC. Łącznie sprzedaż internetowa suplementów sięga kilkunastu procent.
Badanie ujawnia też różnice płciowe. Kobiety częściej niż mężczyźni kupują suplementy i leki w internecie. Może to świadczyć o większej skłonności do porównywania ofert, czytania opinii i świadomego wyboru. Mężczyźni natomiast częściej decydują się na szybki zakup stacjonarny, kierując się wygodą.
Farmaceuta zamiast lekarza, reklama zamiast diagnozy
Eksperci In-Pulse zwracają uwagę na zjawisko, które coraz wyraźniej rysuje się w polskim systemie ochrony zdrowia. Farmaceuta coraz częściej przejmuje rolę pierwszego doradcy, a reklama leku bywa impulsem do postawienia samodzielnej diagnozy.
W efekcie zdrowie staje się elementem konsumpcji. Decyzje podejmowane są szybko, często pod wpływem przekazu marketingowego. Rynek leków bez recepty i suplementów dynamicznie rośnie, co pokazuje, że nie jest to chwilowa moda, lecz trwała zmiana zachowań społecznych.
Jednocześnie badanie pokazuje, że przy lżejszych dolegliwościach granicą skłaniającą do wizyty u lekarza są objawy utrzymujące się przez kilka dni. Do tego momentu dominują próby samodzielnego radzenia sobie z problemem.
Przeczytaj również: Ozempik, przełomem w medycynie. Obietnica szybkiego rozwiązania.
Co dalej z rynkiem OTC w Polsce
Raport In-Pulse pokazuje, że sklepy spożywcze i drogerie przestały być jedynie uzupełnieniem aptek. Stały się pełnoprawnym kanałem sprzedaży leków bez recepty, w którym liczy się ekspozycja, dostępność i impuls zakupowy.
Z perspektywy rynku oznacza to dalszy wzrost znaczenia handlu masowego w obszarze zdrowia. Z perspektywy pacjentów rodzi jednak pytania o bezpieczeństwo, świadomość i granice samoleczenia. Zdrowie coraz częściej trafia do koszyka zakupowego, a decyzje medyczne podejmowane są między jedną a drugą półką.
To zjawisko będzie się pogłębiać. Wygoda wygrywa z ostrożnością, a szybkie rozwiązania z długofalową profilaktyką. Dlatego leki bez recepty kupowane w sklepach stają się nie tylko rynkowym trendem, lecz także ważnym sygnałem dla całego systemu ochrony zdrowia.



