Wiadomości medyczne

Blue Monday – najbardziej znany mit stycznia

Blue Monday od lat powraca jak zły sen, zawsze w środku zimy, zawsze w trzeci poniedziałek stycznia. Media ogłaszają go „najbardziej depresyjnym dniem roku”, marki wykorzystują go w kampaniach, a internauci powielają hasło, często bez chwili refleksji. Problem w tym, że Blue Monday nie ma żadnych naukowych podstaw. To nie hipoteza, która nie doczekała się potwierdzenia, ale przykład tezy, która od początku była pozbawiona sensu.

Psycholog prof. Michał Białek z Uniwersytet Wrocławski nazywa Blue Monday ekstremalnym przykładem totalnej bzdury. W rozmowie z Polska Agencja Prasowa podkreśla, że do obalenia tego mitu nie potrzeba zaawansowanej wiedzy naukowej. Wystarczy zdrowy rozsądek.

Skąd wziął się Blue Monday i dlaczego brzmi wiarygodnie

Blue Monday miał zostać wyliczony na podstawie wzoru uwzględniającego pogodę, długi finansowe, czas od świąt Bożego Narodzenia oraz niedotrzymane postanowienia noworoczne. Już na pierwszy rzut oka widać, że taki „algorytm” bardziej przypomina żart niż narzędzie badawcze. Pogoda różni się przecież na całym świecie, sytuacja finansowa jest indywidualna, a motywacja do realizacji postanowień nie podlega prostym równaniom.

Mimo to pojęcie zakorzeniło się w zbiorowej świadomości. Dlaczego? Ponieważ pasuje do intuicyjnego obrazu stycznia jako miesiąca szarego, zimnego i obciążającego psychicznie. Blue Monday trafia w emocje i doświadczenia wielu osób, co czyni go szczególnie podatnym na zapamiętanie i dalsze rozpowszechnianie.

Jeśli szukasz sprawdzonych i bezpiecznych rozwiązań stomatologicznych, implanty zębów Wrocław to opcja, którą warto rozważyć po konsultacji ze specjalistami.

Metoda naukowa kontra medialne sensacje

Na przykładzie Blue Monday prof. Białek tłumaczy, jak nauka weryfikuje tezy. Kluczowe znaczenie mają publikacje w czasopismach recenzowanych, gdzie artykuły trafiają do niezależnych ekspertów z danej dziedziny. Recenzenci sprawdzają, czy badania są logiczne, czy dane faktycznie wspierają tezę i czy autorzy nie popełnili błędów metodologicznych.

W przypadku Blue Monday recenzja zakończyłaby się bardzo szybko. Brakuje danych demograficznych, statystyk dotyczących zdrowia psychicznego czy porównań między latami. Nie istnieją badania pokazujące, że właśnie w trzeci poniedziałek stycznia rośnie liczba hospitalizacji psychiatrycznych czy prób samobójczych. Bez takich danych żadna poważna publikacja naukowa nie miałaby prawa się ukazać.

Konflikt interesów i marketingowy rodowód mitu

Blue Monday nie powstał w laboratorium ani na uniwersytecie. Jego autor został opłacony przez biuro podróży, które chciało wskazać „najlepszy moment” na rezerwację wakacji. To klasyczny przykład konfliktu interesów, który w świecie nauki jest traktowany bardzo poważnie.

Gdy naukowiec pracuje na zlecenie firmy, istnieje ryzyko, że nawet nieświadomie dobierze metody potwierdzające założoną tezę. Dlatego w rzetelnych publikacjach autorzy muszą deklarować, kto finansował badania. W przypadku Blue Monday taka informacja całkowicie podważa wiarygodność koncepcji.

Teorie zombie – kiedy nauka przegrywa z pamięcią

Blue Monday to przykład tzw. teorii zombie. Są to przekonania, które nauka dawno obaliła, ale które nadal funkcjonują w opinii publicznej. Żyją własnym życiem, niezależnie od dowodów i sprostowań. Podobny los spotkał przekonanie, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia albo że ludzie dzielą się na wzrokowców i słuchowców. Choć nauka porzuciła te idee dekady temu, wciąż powracają w poradnikach i mediach.

Teorie zombie są szczególnie odporne na korektę, ponieważ zostały już wbudowane w nasze rozumienie świata. Nawet gdy dowiadujemy się, że dana informacja jest fałszywa, jej ślad pozostaje w pamięci.

Dlaczego tak trudno zapomnieć Blue Monday

Ludzka pamięć nie działa jak biblioteka z przypisami do źródeł. Informacje nie mają etykietek „prawda” lub „fałsz”. Tworzą sieć skojarzeń, w której fake newsy, plotki i rzetelna wiedza mają podobny status. Raz zapamiętana informacja staje się częścią tej sieci i niezwykle trudno ją usunąć.

Nawet jeśli wiemy, że Blue Monday to mit, w naszej głowie pozostaje skojarzenie: trzeci poniedziałek stycznia, smutek, depresja. Możemy jedynie nadpisać je komentarzem „to nieprawda”, ale pierwotny ślad nadal istnieje. Próby dementowania często działają paradoksalnie, bo każą nam ponownie pomyśleć o fałszywym pojęciu.

Czy jesteśmy bezbronni wobec dezinformacji

Do pewnego stopnia tak. Jesteśmy zalewani ogromną liczbą informacji o bardzo różnej jakości, a nie mamy narzędzi ani czasu, by każdą z nich weryfikować. Na podstawie fragmentarycznej i często błędnej wiedzy budujemy obraz świata, co prowadzi do powstawania baniek informacyjnych i zamkniętych obiegów opinii.

W tym kontekście odpowiedzialność mediów i twórców treści jest ogromna. Raz wypuszczonej w obieg bzdury nie da się łatwo cofnąć. Blue Monday, który narodził się jako żart i trik marketingowy, funkcjonuje już od około 20 lat i wszystko wskazuje na to, że szybko nie zniknie.

Czy warto jeszcze pisać o Blue Monday

To pytanie pozostaje otwarte. Z jednej strony dementowanie mitu może wzmacniać jego obecność w pamięci odbiorców. Z drugiej strony milczenie oddaje pole dezinformacji. Być może jedynym rozsądnym wyjściem jest budowanie zdrowego sceptycyzmu i uczenie, jak odróżniać wiedzę naukową od atrakcyjnie opakowanych bzdur.

Blue Monday nie jest dniem wyjątkowym. Jest raczej przypomnieniem, jak łatwo marketingowy pomysł może zamienić się w społeczne „fakty” i jak trudno później je odczarować.

W przypadku problemów zdrowotnych i potrzeby powrotu do pełnej sprawności dobrą decyzją może być rehabilitacja Poznań prowadzona przez doświadczony zespół terapeutów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *